Pukając od wewnątrz

2010-08-23 05:25

 

Będzie o przykładach 4-ch osób, które – zanurzone w polityce po szyję – mimo wszystko pukają w drzwi. Każdą z tych osób od każdej innej różni niemal wszystko, poza owym charakterystycznym pukaniem od wewnątrz.

 

Janusz Palikot puka przy pomocy ekscesów scenicznych, Komisji Przyjazne Państwo oraz ruchu swojego imienia. Łomocze w drzwi nie dając zgody swojej na fałsz polityczny, na to, że polityka sobie, a życie sobie, luźno jedno z drugim związane. Już, już wydaje się przegrywać i tonąć – kiedy odżywa na nowo jak feniks.

 

Marek Migalski puka przy pomocy komentarzy i pism, mając w pamięci i we krwi temperament niespełnionego naukowca. Czyni hałas nie zgadzając się na niesprawiedliwość i „starodatowość” partii, która prawą i sprawiedliwą być się mieni. Zachowuje się jak niewinne dziecię, dziwiąc się wszelkim politycznym bezeceństwom, które wydaja się go zaskakiwać.

 

Janusz Piechociński puka, poszukując demokracji tam, gdzie panują nawyki feudalne: nie zgadzając się na rolę malowanego kontrkandydata, sam ustawił się w roli rywala, a żeby było ciekawiej, rywalizuje z Szefem nie wewnątrz partii, nie judząc i rozłamując, tylko poza nią, popisując się przed elektoratem nie-ludowym.

 

Grzegorz Napieralski – to jedyny z tej czwórki, który już niemal osiągnął swój cel. „Stawiając” się staremu establishmentowi Lewicy „wygryzł i przeskoczył” Wojciecha O., który mimo młodego wieku uosabiał ów establishment. Potem – na złość establishmentowi, który szydził z niego i podpuszczał – osiągnął sukces wyborczy. Teraz – wprowadza nową partyjną jakość w życie polityczne.

 

W tej samej roli – pukających od wewnątrz – próbowali występować inni: Ludwik Dorn, Marek Jurek, Włodzimierz Cimoszewicz, Paweł Piskorski, Jacek Soska – to wielce skrócona ich lista. Nie dali rady żywiołowi.

 

Pukanie od wewnątrz – to technika polityczna stosunkowo nowa. Oto jestem wewnątrz jakiejś szerokiej koterii politycznej, która mi zaczyna uwierać, szarpię się w niej i tracę energię oraz nerwy. Czuję się uciskany i wykorzystywany, oszukany wręcz. I kiedy już szlag mnie trafia – krzyczę w niebogłosy do publiczności: „to nie tak, tu się dzieje nie to, co widzicie, tylko coś zgoła innego”!

 

Trzeba odwagi, takiej straceńczej, ale też trzeba trafić we właściwą tubę, a tembr okrzyków i rytm „pukania” musi być dobrze dobrany do sceny.

 

W gruncie rzeczy owi partyjni działacze (Migalski udaje nie-partyjniaka) idą w tym kierunku, który opisałem w notce „Odpartyjnić – i tyle!”.  Dają znać, że formuła partyjna – taka jaką wypracowano w naszym kraju – jest fałszywa i zgubna. Odwołują się do publiczności licząc na to, że jest ona obywatelska.

 

No, cóż – powodzenia!

 

 

Kontakty

Publications

od wewnątrz

Nie znaleziono żadnych komentarzy.

Wstaw nowy komentarz